piątek, 30 grudnia 2016

Zaraz Sylwester! Przemyślenia.

Jutro Sylwester,czyli dzień na który,wszyscy czekali  z powodu wielkiej zabawy.Inny będą spędzać czas w klubie,ze znajomymi,z rodziną,albo w domu z Polsatem,lub programem pierwszym.Wybrałam w domu z rodziną i moim kochanym łóżkiem.Tak optymistycznie.

Dzisiaj post odnośnie Sylwestra,a potem poruszę temat,jak ludzie patrzą na wygląd innych osób. Kolejny rok za nami,szybko to leci muszę przyznać.Jesteśmy mądrzejsi dzięki niemu o nowe doświadczenia czy też umiejętności. Każdy w tym roku miał jakieś przygody.Ja wam,życzę,aby w przyszłym roku ciekawych wydarzeń było więcej. Pewnie niektórzy z was byli na koncertach,imprezach,w przyszłym roku bardziej zaszalejcie,ale oczywiście z umiarem.

Mam nadzieję,że przyszły rok zmieni więcej w moim życiu,oczywiście na lepsze,niż jest teraz.Oczywiście,ten rok przyniósł nam wiele strat pod względem śmierci. Jak co roku,pod koniec umiera dużo osób,to jest smutne,bo tak wartościowe osoby umierają,nie mówię tylko o sławnych ludziach,ale też o osobach w gronie rodzinnym.Te straty wiele nam zabierają,nawet własną energię.

Ale chociaż w ten jeden dzień zapomnijmy o smutku,bo przecież Sylwester,dzień stworzony do zabawy.Pozdrawiam wszystkich Sylwestrów. Życzę wam wytrwania w przyszłym roku oraz spełnienia się,zaakceptowania siebie.Żeby wam się wszystko udało.Szczęśliwego nowego roku!

Przemyślenia?
Dzisiaj słyszę w galerii handlowej :Patrz jaki brzydal idzie! Odwróciłam się i pokazywali w moją stronę. Zdziwiona idę dalej.Dlaczego przemyślenia?Jak można oceniać ludzi po okładce ledwo ją znasz i nagle krzyczysz różne sformułowania na twój temat. Człowieku to nie jest miłe dla tej drugiej osoby. To po prostu koszmar,przez to to nawet nie wierzę w ludzi.Nie piszę w imieniu swoim,ale wszystkich co kiedyś to spotkało,że mówią o ich wyglądzie,nie trzeba być ładnym,aby ktoś cię polubił.Liczy się otwartość i charakter.

A w co robicie w Sylwestra?Co sobie życzycie?

piątek, 23 grudnia 2016

All i want for Christmas-coś świątecznego.

Od listopada,zaczął się okres w centrach handlowych,markietach i małych sklepikach,na asortyment świąteczny,który wypełniał wszystkie możliwe półki oraz miejsca.Gdzie wchodziłaś,leciały piosenki świąteczne,te najpopularniejsze,które znają,można powiedzieć wszyscy.Nikt w listopadzie nie przejmował się,co kupić ukochanej osobie na święta,co ugotować,czy też upiec na tak ważne święto wśród polskiej ludności.Jedyne co to małe dzieci,pisały listy do świętego Mikołaja,co by chciały na święta.Można powiedzieć,że to uroczę.Niestety ja już wyrosłam z tego czynu,chociaż czasem myślami wracam do beztroskich dni,gdzie nie przejmowałam się prawie niczym,tylko tym,że uderzyłam kolegę w przedszkolu,albo nie podzieliłam się z nim kanapką.Im się jest starszym,tym problemy przybierają na sile.Nikt się o nie,nie prosi,ale rosną coraz bardziej w siłę.

Nadchodzą święta,znaczy jutro,już mamy Wigilię,gdzie przy wielkim stole,przy pysznych posiłkach zasiądzie,można powiedzieć,cała rodzina.Każdy czeka na ten dzień od 1 grudnia.Wczoraj miałam,wigilię klasową i powiem wam,że lepiej nie mogłam jej sobie wyobrazić.Świetnie się bawiliśmy,prezenty były wspaniałe(jak będziecie chcieli,to będę mogła pokazać je w innym poście),jedzenie wyśmienite,szczególnie pierogi.Zrobiliśmy karaoke,a życzenia były dość oryginalne.

Jak wyglądały moje przygotowania do świąt?
Stwierdziłam,że w tym roku,ja będę piekła.Zrobiłam trzy ciasta,to dużo jak na mnie.Moje wyroby cukiernicze,jakimś cudem,smakuję innym.Upiekłam:runo leśne,czyli ciasto zielone,ze szpinakiem,sernik cytrynowy oraz rolada czekoladowa.Jutro okażę się,czy komuś zasmakuje moje wyroby.Prezenty kupiłam dwa tygodnie wcześniej,dla najważniejszych ludzi w moim życiu.Sprzątanie?Z tym to zawsze mam problem,ale spokojnie chce wam powiedzieć,że POSPRZĄTAŁAM i to nie z przymusu!Oczywiście przy tym dużo śpiewałam,że aż zapominałam co robię.

Teraz przejdźmy do was.Życzę wam zdrowych,wesołych świąt.Żebyście wszystko zjedli na wigilijnym stole.Życzę wam również,aby wasze blogi,były tak wspaniałe,jak są. Abyście więcej do mnie zaglądali,nie tylko z przymusu,albo za komentarz czy obserwację. Życzę wam,aby te święta były magiczne i niezapomniane.Aby zapach cynamonu rozchodził się po całym domu.Nie życzę wam śniegu,ponieważ prognoza pogody,zapowiada,że długo nie spadnie. Wesołych świąt!

Mam nadzieje,że podobał wam się post.Dodam teraz swoje niefotogeniczne ja! A u was jak idą przygotowania do świąt?


niedziela, 18 grudnia 2016

"To zdecydowanie problem na trzy fajki, lecz z pewnością da się go rozwiązać "- Mark Gatiss.

Książka idealna dla fanów Sherlocka.Wypatrzyłam w księgarni,tą lekturę i z ciekawości ją zakupiłam.Przeczytałam ją w trzy dni,to długo,jak na mnie.Książka stanowi zbiór opowiadań i wierszy o Sherlocku Holmesie napisanych przez jego fanów z całego świata w ramach wsparcia akcji „Ocalić Undershaw”.Tantiemy ze sprzedaży książki są przekazywane organizacji UPT w celu zachowania tego wspaniałego domu dla przyszłych pokoleń miłośników Sherlocka Holmesa, twórczości sir Arthura Conana Doyle’a i literatury w ogóle. Więcej informacji na temat akcji można znaleźć na stronie internetowej www.saveundershaw.com.
 W 1903 r. wydano opowiadanie „Pusty dom”, w którym Sherlock Holmes powraca na Baker Street 221B i wyjaśnia swojemu wiernemu przyjacielowi, doktorowi Johnowi Watsonowi, jak upozorował własną śmierć nad wodospadem Reichenbach.W 2014 r. jesteśmy świadkami „zbrodni na pustym domu”, czyli posiadłości Undershaw, wybudowanej na zlecenie samego sir Arthura Conana Doyle’a. Dom był świadkiem powstawania wielu słynnych dzieł pisarza, w tym „Psa Baskerville’ów” i „Powrotu Sherlocka Holmesa”. Obecnie trwa wyścig między deweloperem, który kupił posiadłość i zamierza na jej terenie dokonać generalnych zmian, a organizacją Undershaw Preservation Trust (UPT), której patronuje Mark Gatiss (współautor serialu BBC „Sherlock”), stawiającej sobie za cel zachowanie i ochronę tego niezwykle ważnego dla światowej literatury budynku. Dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób z różnych krajów i kampanii prowadzonej przez UPT udało się zablokować plany dewelopera i dotychczas żadne prace nie zostały rozpoczęte.

Książka jest ciekawa,ale momentami trudno wciągnąć się w akcje rozgrywającą się w opowiadaniu.Dużym jest plusem,to że znowu możemy "wkręcić się" w świat Sherlocka. Historie wymyślone przez fanów są ciekawe,konkretne,przemyślane i pomysłowe.Czasem nie można zgadnąć co będzie się działo dalej i to w tym najlepsze.

Niestety zawiodły mnie wiersze w książce,które zostały napisane,tak jakby na jedno kopyto. Wszystkie odnoszą się do tego samego i pokazują ogólnikowo Sherlocka. Żaden utwór nie przypadł mi do gustu.Bardziej skupiłam swój umysł na ciekawych opowiadaniach.

Polecam osobiście książkę dla fanów sławnego detektywa,ale mnie osobiście nie oczarowała.Nie jest zła ,ani nie jest bardzo dobra,jest czymś pomiędzy.A wy co o niej sądzicie? Niedługo możecie się spodziewać postu,dotyczącego świąt.

sobota, 10 grudnia 2016

" Że twój mrok nie zdoła zgasić mojego światła. Obiecaj."-Nadciąga burza. Robin Bridges.

Po raz kolejny sięgnęłam po tą powieść.Książka jest połączeniem fantastyki z faktami historycznymi oraz... są wątki miłosne,które nie są przesycone.Pierwszy raz czytałam tą książkę rok temu,ostatnio,a dokładniej dwa dni temu stwierdziłam,że powrócę do niej. Chociaż czytałam ją po raz kolejny to emocje nadal przy niej były takie same,a książka zachwycała mnie i dziwiła z każdą kolejną kartką.Zapraszam do przeczytania recenzji,tak świetnej książki.

Zacznijmy od strony zewnętrznej.Okładka jest przyciągająca oraz tajemnicza.Wspaniale ukazuje tajemniczość zawartości. Z początku jak dowiedziałam się o tej książce wyobrażałam sobie ją inaczej. Książka zapada w pamięć i ślicznie wygląda na półce.Gałęzie i korzenie drzewa genealogicznego naszej rodziny splątane są z wieloma innymi drzewami królewskich rodów i, podobnie jak większość roślin w owym mrocznym lesie, skażone złem. Petersburg. Rok 1888. Krwawi słudzy Ciemności dążą do obalenia cara. Z dnia na dzień mroczny sekret Kateriny Aleksandrownej, umiejętność ożywiania zmarłych, zaczyna ściągać uwagę tych, których zainteresowania powinna za wszelką cenę unikać.
Nadchodzi czas, w którym młodziutka Księżna Oldenburga musi opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu... To wybór umysłu, ale i serca. Ofiarowanemu albo chłodnemu carewiczowi Jurijowi, albo zabójczo przystojnemu księciu Danile, dziedzicowi tronu vladików z owianej przerażającymi opowieściami Czarnogóry.Tego wieczoru śmierć zatańczy pośród nas.

 Opis książki od razu mnie zachęcił do przeczytania jej.Przenosimy się  do XIX wiecznej Rosji, nie tak całkiem zwyczajnej. Prawie każdy uczestniczył w seansie spirytystycznym, a o wiedźmach, wampirach i ghulach nie rozmawia tylko ciemna służba.Carska rodzina skrywa swój sekret. Katerina również ma swoją tajemnicę, lecz o wiele bardziej mroczną niż by chciała.Główna bohaterka nie jest irytująca,jak w niektórych książkach.Opisy postaci,czy też krajobrazu są magiczne,że od razu chciało by się tam być.Opisy pomagają nam w wyobrażeniu sobie wszystkiego,co jak za pstryknięciem palca udaje się.

Akcja jest płynna,nie ciągnie się i czasem w niektórych momentach byłam zła,że stało się tak,a nie inaczej.Autorka stworzyła bardzo ciekawą fabułę,że czasem,aż trudno się domyśleć co będzie dalej.Historia w odpowiednich momentach zapiera dech w piersiach, sprawia również, że pochłania się ją z wypiekami na twarzy. Po pewnym czasie czytelnik wspólnie z główną bohaterką rozwiązuje wszystkie zagadki dotyczące jej osoby.

Główna bohaterka nie jest płytką dziewczyną,jest bardzo ambitna,odważna,mądra,potrafi walczyć o swoje.Wie ile jest warta.Jej postawa budzi we mnie podziw w stosunku do niej.Inni bohaterowie zaskakują swoimi charakterami i zachowaniem,co jeszcze daje plusa tej książce.

Książka jest napisana prostym językiem.Nawet jak jest prosty to przekazuje nam tyle emocji,że aż jest to trudne do opisania.Nie mogłam nawet na chwilę odłożyć książki,tak aż wciąga.Książka mnie zauroczyła w stu procentach.Polecam każdemu,a obiecuje,że zakocha się w niej tak samo jak ja.Zakochana jestem w tej epoce przez zachowanie tamtejszych ludzi,ubiór czy również balu. Polecam gorąco,a Wydawnictwu Fabryka Słów,kłaniam się nisko za tak wspaniałe wydanie. Nie mogę doczekać się,aż trafi w moje ręce kolejna część.

sobota, 3 grudnia 2016

"Najistotniejsze w pięknie jest to, czego nie odda żaden obraz"-recenzja. Zdradzona-Kristin i Phyllis Cast

Zakochałam się w pierwszej części Domu Nocy i postanowiłam czytać dalej.W trakcie podróży do Poznania,zabrałam i przeczytałam książkę "Zdradzona" . Po chłonęłam ją od razu. Tajemnice, rozczarowania, miłość, zdrada,smutek,cierpienie wszystkie te emocje tworzą razem mieszankę wybuchową.W pewnych momentach główna bohaterka książki strasznie mnie denerwowała,ale i tak jest lepsza,niż inne główne bohaterki.Książka bardzo zaskakuje.Mamy oczywiście bardzo dużo romansu. Spotkałam się z bardzo dużą krytyką tej książki,ale moim zdaniem jest świetna,fabuła wciąga,że,aż nie chce się odejść od książki,chodź na moment.Oczywiście jak po każdej dobrej książce,czuję niedosyt i czekam,aż zakupię kolejne książki.Dobra przechodzimy do recenzji.

Główną bohaterką jest Zoey Redbird,adeptka w szkole  wampirów,za klimatyzowała się w końcu w nowej szkole i ma paczkę wiernych przyjaciół.Została przewodniczącą Cór Ciemności i co ważniejsze, ma chłopaka... a nawet dwóch.Tymczasem w środowisku zwykłych śmiertelników dochodzi do tragedii − ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie tropy wiodą do Domu Nocy. Kiedy ludziom z jej dawnego otoczenia grozi niebezpieczeństwo, Zoey zaczyna sobie uświadamiać, że niezwykła moc, jaką została obdarzona, obraca się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna musi znaleźć w sobie dość odwagi, by stawić czoło najgorszemu – zdradzie.

Opis książki zbytnio nie przyciąga,ale często jest tak w przypadku dobrych książek. Wciągu czytania tej lektury,wstrząsały mną różne emocje. Kiedy umiera osoba,a raczej adeptka z jej najbliższego otoczenia,popłakałam się. Zawsze mam tak,że mój ulubiony bohater ginie.To niesprawiedliwe.

Niestety jest bohater,który mnie bardzo irytuje i jest to jej były ludzki chłopak.Znowu jest natarczywy,czasem mam ochotę sama wejść do książki i z nim się rozprawić,ale spokojnie nie zrobię tego. Nie dziwię się,że Zoey wyłącza telefon,aby do niej nie pisał,też bym tak zrobiła.

Książka jest pisana przyjemnym językiem,lekkim,że od razu się wciągasz. Bardzo mi się podoba w książce motyw bogini.Pokazuję w książce magię. Polecam tą książkę dla miłośników wampirów i zarazem romansów. A wam jak podobała się książka? Chcecie może post o idealnych prezentach na święta? Piszcie mi w komentarzach!

sobota, 26 listopada 2016

Unboxing kosmetyczny!

Dzisiaj przyszła do mnie paczuszka z Oriflame.Bardzo się ucieszyłam,ponieważ bardzo lubię tą firmę i często kupuję z niej kremy,albo perfumy.
Kosmetyki są uroczo zapakowane. W opakowaniu ze wstążką znajduję się krem do rąk oraz malutki kremik. Najlepsze jest to,że o moim ulubionym zapachu! Czekoladowym!Zerwałam zieloną karteczkę z choinką i okazało się,że dostałam kupon rabatowy. Następnie zabrałam się za otwieranie białej torebeczki.
A tam dwa kupony oraz dwie próbki. Również w zestawie dostałam odżywczą maseczkę do twarzy Essentials oraz serum Diamond Cellular Perfector.Jestem bardzo zadowolona z tego prezentu i bardzo mi się przyda.Dziękuję Oriflame za tak miły prezent.

Welcome Poznań!Czyli jeden dzień w Poznaniu.

Poznań,miasto położone w województwie wielkopolskim.Co roku można mnie tam spotkać.To moje ukochane miasto i jeśli mam okazję,albo trochę wolnego czasu to wybieram się tam.Oczywiście w tym miesiącu nie można było mnie tam zabraknąć.19 listopada wybrałam się.Wyjazd był niezaplanowany. Pociąg z Bydgoszczy do Poznania miałam o 6:40,z przesiadką w Inowrocławiu.Podróż minęła spokojnie,jak przypadło na osobę,która nałogowo czyta,przez całą drogę czytałam.

Na miejscy byłam o godzinie 9:10.Udałam się od razu na Stary Rynek. Rynek wygląda o tej porze roku magicznie.Kafejki są otwarte i wypełniają uliczki aromatycznym zapachem kawy,a w witrynach są pięknie wyglądające,przeróżne wypieki od chlebów,aż po najróżniejsze torty,aż chce się wszystkiego spróbować.Przeszłam prawie całą starówkę,w poszukiwaniu ciekawych miejsc.
Po długich poszukiwaniach,poszłam do Starego Browaru,czyli można powiedzieć,że tradycyjnie.Zafascynowała mnie duża lalka,pomalowana w postacie anime.Coś pięknego.Idealna dla fanów mangi oraz anime.
Na finał zwiedzania Starego Browaru,zawitałam do Starbucks.Zamówiłam ofertę śniadaniową.Obsługa bardzo miła,a ruch mają ogromny.Siedziałam tam bardzo długo. Odwiedziłam również sklepu z ubraniami oraz do make-up.
Następnie udałam się do nowo otwartego centrum handlowego Posnania.Około 30 minut na piechotę.Posnania jest ogromna. Przed wejściem leci muzyka,a w środku mieści się masę sklepów,restauracji,czy nawet pomieszczeń do wypoczynku. Zjadłam obiad w Pizza Hut.Niestety czas mnie gonił i musiałam udać się na dworzec,po zakup biletu powrotnego.Wyjazd miałam o 17:50.Weszłam do pociągu i przeczytałam książkę prawie do końca.Niedługo pojawi się jej recenzja.Podróż uważam za udaną i nie mogę doczekać się na ponowny wyjazd.A wam podoba się Poznań?Koniecznie napiszcie mi w komentarzu!



niedziela, 20 listopada 2016

"Czasami łatwiej płakać nad nieznajomymi, niż myśleć o tych, których kochamy."-Ocaleni. Życie, które znaliśmy

Tą bardzo ciekawą zdobycz,kupiłam (można powiedzieć za grosze) za 10 zł. Zachęciła mnie do zakupy okładka.Nie czytałam tyłu książki,ponieważ,za dużo streszcza.Nikt z moich znajomych,nie czytał jej,więc pomyślałam:Muszę przeczytać pierwsza.13 listopada,a dokładniej niedzielę,obchodziłam z książką "Ocaleni. Życie, które znaliśmy" autorki

Miranda ma 16 lat. Mieszka w Pensylwanii. Żyje zwyczajnym życiem. Opisuje je w dzienniku. Dzień po dniu. Wzloty i upadki. Szkoła, rodzina, przyjaźń, miłość.Gdy meteoryt uderza w powierzchnię Księżyca, Ziemia boleśnie odczuwa skutki niewielkiej w skali kosmicznej katastrofy. Pogoda staje się nieprzewidywalna. Trzęsienia ziemi niszczą miasta, fale tsunami zalewają wybrzeża.... Nie ma elektryczności, komputerów, komunikacji, jedzenia. Wreszcie, zasnute wulkanicznym dymem niebo, okrywa świat całunem ciemności.Dalej nie piszę streszczenia książki,ponieważ zbyt dużo bym spojlerowała.

"Los zawsze trzyma dla nas niespodziankę. Ktoś zamyka ci drzwi? Ktoś inny uchyla okno."

Styl pisania jej jest bardzo przyjemny i można szybko wkręcić się w akcje.Książka bardzo mnie zaskoczyła i to pozytywnie.Jest napisana,bardzo prostym językiem.Jest napisana w formie dziennika,więc codziennie wiemy co się wydarzyło. Niestety,znalazła się książka,gdzie nie przepadam za główną bohaterką. Jest bardzo zmienna. Na początku jest kapryśna,ale potem ukazuję w jakiś sposób dojrzałość,jednak nie mam do niej większej sympatii. 

Oczywiście w każdej książce znajdę swoich ulubionych bohaterów. Byli to Matt,czyli brat głównej bohaterki.Od początku do końca zachowywał się dojrzale i nie w sposób,było go nie polubić.Drugą postacią była starsza kobieta,która mieszkała obok,czyli Pani Nesbitt. Była najmilszą bohaterką,w całej książce.

Ta książka zbytnio nie wyróżnia się nad innymi.Jest temat końca świata,dziennik i prosty język.Jednak ta książka jest idealna,aby się wyluzować. Czy polecę ? Polecam osobą,które chcą coś przeczytać,na tak zwanym luzie.Książka nie zaskakuję,jednak należą się brawa za napisanie,tak lekkiej książki.Jeśli czytał ktoś z was ją to piszcie w komentarzach jak wam się podobała!

czwartek, 10 listopada 2016

"Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa." - Hopless

Żeby przeczytać tą książkę,długo zbierałam się w sobie,aby się za nią zabrać. Dostałam ją na urodziny,bo sama nie miałam zbytnio zamiaru jej kupować.Większość moich znajomych,po jej przeczytaniu,byli zachwyceni. Przeczytałam,więc stwierdzę,że bardzo mnie książka zszokowała. Pierwszy weekend listopada,a ja zabrałam się za "Hopless" autorki Colleen Hoover.

Nastolatka o imieniu Sky,ma się pewnego razu przekonać,że lepiej żyć w kłamstwie,ponieważ prawda może okazać się czymś co nie chcielibyście doznać. Siedemnastolatka poznaje chłopaka Deana Holdera,który dorównuje jej złą reputacją. Holder niestety sprawia,że ożywiają w niej wspomnienia,o których ona,by chciała zapomnieć.  Kiedy poznaje bliżej chłopaka,okazuje się ,że nie jest on osobą za którą go uważała. Również,dowiaduje się ,że on zna ją lepiej niż ona samą siebie.Od tego momentu zmienia się życie Sky.

To jest pierwsza (mam nadzieje,że nie ostatnia) książka,którą przeczytałam Colleen Hoover. Styl pisania jej jest bardzo przyjemny i można szybko wkręcić się w akcje. Zaskakiwała mnie momentami fabuła,jak i bardzo ciekawe postacie. Spodobały mi się relacje pomiędzy Sky oraz Six,jak i Breckiem.Relacje te były bardzo zabawne oraz pozytywne.Czasem gubiłam się kiedy czytałam co się dzieje z bohaterką obecnie i nagle pojawiało się co działo się dwa miesiące temu,ale to nie sprawiło,że nie polubiłam książki.

Podczas czytania tej książki,na mojej twarzy były różne emocje. Było tak,że podczas jednego momentu, nie wiadomo dlaczego leciały mi łzy,oraz miałam także tak,że byłam wściekła,że postąpiło się tak,a nie inaczej.Również dużo się śmiałam,szczególnie kiedy pojawiała się Six albo Breck. 

Oczywiście zawsze znajdę bohatera lub bohaterkę która znajdzie się w moim serduszku i to oczywiście Holder. Momentami był dziwny,ale też uroczy. On był taki "beznadziejnym chłopakiem",ale jednak coś mnie rozkochało w nim. 

Oczywiście ta książka,z każdą stroną mnie szokowała,a szczególnie,kiedy pojawił się jej ojciec,oraz wyjaśniło się historia Sky z Karen. Bardzo mnie ciekawi historia przyjaciółki z lat dziecięcych Sky,czyli siostry Holdera. No dobra teraz krócej,książka na długa zapadnie mi w pamięci oraz nie mogę się doczekać przeczytania więcej książek tej autorki. A wy czytaliście tą książkę ? Jakie wrażenia? Podobała się ,a może nie przypadła wam do gustu? Koniecznie piszcie mi w komentarzach.

czwartek, 27 października 2016

Tolerancja,to coś co nas obowiązuje.

Odbiednijmy trochę od tematu książek,a spójrzmy na społeczeństwo. Jest pewna wartość,która nazywa się tolerancja. Jak głoszą słowniki,jest to "cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest to poszanowanie cudzych uczuć,poglądów, upodobań,wiary...",jednym słowem akceptacja. Wiemy jaka jest definicja,a teraz popatrzmy na społeczeństwo.

W wieku nastoletnim tolerancja zbytnio nie jest ukazywana. Najbardziej widać to w okresie gimnazjalnym i początkami liceum. Można się ze mną nie zgodzić,ale ja wygłoszę swoje poglądy. Każdy ma inne zdanie i ja je szanuje. Czasem idę korytarzem,widzę jak tak zwani "odmieńcy",są odrzucani przez społeczeństwo szkolne. Czy powinno tak być? Myśle,że nie. Każdy interesuje się czymś innym i powinniśmy w jakimś stopniu to uszanować.

No dobra,a dlaczego poruszam ten temat? 26 października na ulicach Bydgoszczy,odbył się happening dotyczący mowy i nienawiści. Byłam ciekawa,więc wzięłam udział. To było wspaniałe przeżycie.

Uczniowie przyszli na ulicach miasta ubrani na kolorowo. Ukazali nam ,chociaż przez chwile kolory w mieście. Zebrali się w centrum miasta i zaczeli wypełniać,ciemną przestrzeń. Reakcje przechodniów były różne,niektórzy popierali to,a inni podchodzili bardziej z poczuciem humoru,albo sceptycznie. Akcja poszła po naszej myśl,a nawet można powiedzieć,że lepiej.

Co na koniec?
Czasem spójrzmy na tą "inną" osobę. Nie patrzmy na jej wygląd czy też orientacje. Wejdźmy wgłąb niej i spójrzmy na jej serce,czy też charakter. Może się okazać,że to wspaniała osoba,która kryje w sobie coś magicznego,ciekawego,niesamowietego. Ta "inna" osoba,prawie niczym nie różni się od nas. Myśli i wykonuje czynności tak samo. Też jest człowiekiem. Znajdźmy w sobie odrobinę człowieczeństwa. Postawmy się czasem,na miejscu tej drugiej osoby.Niektórzy pewnie,by nawet nie potrafili tak zrobić. Czy masz tyle odwagi,aby zaakceptować drugiego człowieka? Nawet jeśli to łączy się z jej różnymi dziwactwami.

Celem tej akcji,było pokazanie jak społeczeństwo reaguje na odmienność i w jakim stopniu jest ich tolerancja. Ukazywaliśmy,że człowiek nie przejdzie obojętnie obok "innej" osoby,ale niestety często jest tak,że nie potrafi jej zaakceptować.

Pomyślmy,jak my się zachowujemy w stosunku drugiej osoby... Tolerancja i akceptacja to ważne wartości do początku wszystkiego...

Troche odbiegłam od tematu ksiażek,ale niedługo pojawi się nowa recenzja książki. Co sądzicie o tym wpisie? Piszcie w komentarzach.

środa, 26 października 2016

A jednak znowu Harry Potter? Recenzja książki.

J.K Rowling to jedna z moich ulubionych pisarek. Jej seria książek o chłopcu,to dla mnie strzał w dziesiątkę. Jak wiadomo książka "Harry Potter i Przeklęte dziecko",trafiła na nasze półki 22 października.Niemal cała Polska,wyczekiwała długo na to wydarzenie.

Od razu po zakupie książki,zabrałam się do czytania.Słyszałam różne opinie na jej temat,od osób,które czytały wydanie anglojęzyczne.Przyznam się,że mam do niej mieszane uczucia. W tej historii dziejącej się dziewiętnaście lat później,po wydarzeniach z "Harry Potter i Insygnia śmierci",towarzyszymy dwójce bohaterów: Albus to syn Harrego Pottera i Ginny Weasley , chłopak jakby przewraca wszystko do góry nogami,kiedy trafia do Slytherinu.Oczywiście znalazł oddanego przyjaciela Scorpiusa,który jest synem Draco Malfoya,jego matka nie żyje.Kiedy zostaje znaleziony zmieniacz czasu,wszystko się zmienia. Chłopcy wykradają go i próbują przywrócić Cedrika do życia.

Książka jest napisana jako scenariusz. Momentami szokowała,a w niektórych miejscach była dość przewidywalna. Czyta się ją naprawdę lekko,ale jedyną rzeczą,którą mi się nie podobało to szybka akcja i bardzo małe opisy miejsc. W pewnych momentach,czułam się jakbym coś pominęła i wracałam z powrotem do jakiejś sceny.

Zakończenie książki zbytnio nie przypadło mi do gustu.Oczywiście skończyło się wszystko szczęśliwie. Podobał mi się wątek,kiedy bohaterowie którzy nie żyją,pojawiają się,ale w nietypowych okolicznościach. Fabuła książki moim zdaniem zbytnio nie powala na nogi.Liczyłam na coś lepszego od J.K Rowling.

Pomijając te wszystkie minus,mogę przyznać,że mimo tego wszystkiego,podobała mi się. Najwięcej skupiałam się z bohaterów na Albusa,Scorpiona oraz Draco. A co mogę powiedzieć o wyglądzie książki? Jestem w niej w stu procentach zakochana. Idealnie  odzwierciedla zawartość,oraz magię,jaką w sobie kryje. Na zdjęciu jest jeszcze własnoręcznie zrobiona różdżka,oraz karty do gry.

Ciekawi mnie co wy sądzicie o tej książce.

niedziela, 23 października 2016

Premiera Harrego Pottera i powitanie.

Marzenia są do spełnienia.Każdy mi tak mawiał,kiedy mówiłam ,że chce założyć blog książkowy.Dużo nad tym myślałam ,ale w końcu doszłam do wniosku,że mam tyle książek ,z którymi chce z wami się podzielić ,więc nadszedł ten czas,gdzie założyłam bloga.Blog będzie miał tematykę głównie związaną z książkami. Głównie czytam książki fantastyczne, paranormalne ,albo młodzieżówki. Chce zachęcić młodzież i  nie tylko do czytania książek mało znanych,ale też i tych popularnych. Mam wiele planów związanych z prowadzeniem bloga,ale na razie chcę rozkręcić tego bloga. Mam nadzieje,że powiedziałam krótko i na temat. Życzę miłego czytania moich recenzji oraz wyrażania własnej opinii na temat jakiejś książki.

W tym poście również chcę podziękować Księgarni Ówczesnej ,za spotkanie premierowe dnia 21-22 z okazji premiery Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Oczywiście równo o 0:00 odbył się zakup książki. Impreza cała zaczęła się o 23:00.Na początku był przydział do domów. Trafiłam do Slytherinu. Wystrój księgarni był magiczny. Można było chodź odrobinę poczuć magię. Następnie odbyły się zajęcia z Eliksirów z opiekunem Ślizgonów. Zadaniem było przygotowanie eliksiru z określonych składników. Kolejną lekcją była Historia Magii,gdzie odbył się quiz o całej serii o Harrym Potterze. W całej księgarni były schowane horkruksy,kiedy się je znalazło dostawało się 20 punktów dla domu. Po zakupie książki,zabawa szła dalej. Przed nami stanęły dwa wielkie zadania. Pierwszym z nich były kalambury,gdzie można było wykazać się aktorską duszą. Na deser był Pojedynek. Prawie jak wyciągnięty z książki. Były różdżki i zaklęcia. Kiedy wszystko się skończyło dostałam dwa opakowania kart z motywem Harrego Pottera,plakat ulicy pokątnej oraz różdżkę. Świetnie się bawiłam i jeszcze raz dziękuję Księgarni Ówczesnej.