niedziela, 2 lipca 2017

Poszukując spokoju w całym rozbieganym świecie.

Dobry miesiąc nie wstawiałam nic na bloga. Bardzo ubolewam, ale sprawy prywatne dały mi bardzo w kość i musiałam doznać spokoju. Miałam czas na poukładanie sobie wszystkiego w głowie. Odcięłam się od połowy rzeczy, aby odpocząć. Miałam mały mętlik w głowie. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Siedzę tu z wami, z moją ukochaną kawą oraz babeczką czekoladową, a na kolanach mam książkę o której, hm chcę powiedzieć. Wróciłam po ciężkim dniu, byłam na Festynie we Władysławowie (nie w tym nad morzem), gdzie tematem przewodnim była ... kaszanka. Nie każdy ją lubi, ja nie przepadam, ale spacer po lesie każdemu dobrze zrobi.

Przeczytałam do połowy książkę, którą za żadne skarby nie chcę dokończyć. Męczyłam się z nią, a do tego jeszcze z gatunku, za którym nie przepadam! Tą książką jest "Piąta fala" Ricka Yancey'a , jeśli dobrze kojarzycie, na jej podstawie jest ekranizacja.

Pierwsza fala przyniosła ciemność.
Druga odcięła drogę ucieczki.
Trzecia zabiła nadzieję.
Po czwartej wiedz jedno: nie ufaj nikomu.
Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka.

Przemierzająca zgliszcza Ameryki Cassie próbuje uciec od istot, które tylko wyglądają jak ludzie. Zabijają wszystkich, z dnia na dzień zmniejszając garstkę ocalałych. Cassie wie, że pozostać żywą oznacza pozostać samotną. To się zmienia, gdy poznaje Evana Walkera. On może być jej ostatnią nadzieją na przetrwanie… albo zagrożeniem. Czy Cassie powinna mu zaufać? Czy zdąży odnaleźć sprzymierzeńców, zanim piąta fala położy kres ludzkości?

Przeczytałam opis... Zapowiada się bardzo fajna książka, do tego moja koleżanka ma świra na jej punkcie, no to stwierdziłam, czemu nie przeczytam. Kocham fantastykę, to mój ukochany gatunek, no to może czas przeczytać coś w sci-fi ? No wzięłam i się nie przekonałam do tego gatunku.

Nie dość, że ten "klocek" ma czcionkę idealną pod lupę, to akcja zaczyna się gdzieś około połowy. Nie mówię, że to gruba książka, bo czytałam grubsze i przy nich się świetnie bawiłam, a teraz to nie. Czy też tak macie, że wiele osób zachwyca się książką, a wy macie ochotę wrzucić ją na tył szafy? Ja tak właśnie tak miałam, to już moja druga, z którą chcę tak zrobić (pierwsza to była Dziewczyna z Pociągu).

Powiem wam, że nie dam rady dokończyć tej książki, zbytnio się męczę. Odłożę ją na półkę i będzie ładnie zdobiła ją (no bo przecież czarna okładka). Narzekam i narzekam, ale to uwaga ! Znalazłam bohatera, którego od pierwszego wejścia (a dokładnie otwarcia drzwi) zakochałam się! To Evan, który pomaga naszej głównej bohaterce. Aż przypomina mi się tekst Cassie "wcale nie patrzę się na jego tyłek". Chłopak ten to chodzący ideał. Powiem wam, że tylko dla niego, przeczytałam dwa rozdziały jeszcze.

A wy czytaliście tą książkę? Co o niej sądzicie? Piszcie w komentarzach!

4 komentarze:

  1. Często zdarza mi się, że polecona przez kogoś książka mi nie przypadła do gustu :)

    nouw.com/roszakmagda

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka, z którą męczyłam się najdłużej to zdecydowanie "Bezsenność" S.Kinga. O ile uwielbiam jego książki to z tą miałam okrutny problem. Przebrnęłam, ale zajęło mi to rok!

    Zapraszam do mnie
    https://sowkaplomykowka.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej książki, Ostatnio przeczytałam inną książkę. Wróciłam do czytania książek

    OdpowiedzUsuń